Antybiotyk i alkohol – zakazane połączenie?

W kwestii spożywania alkoholu istnieje pewna, wyraźna dysproporcja. Otóż istnieje niezliczona ilość powodów, „żeby się napić” (na smutno, na wesoło, dla zdrowia, dla towarzystwa czy też na zakwasy etc.), ale jest tylko jeden poważny powód, by po etanol nie sięgać. I jak pokazują statystyki, nie jest to bynajmniej kwestia prowadzenia pojazdów mechanicznych. Nie, to o wiele poważniejsza sprawa. Chodzi mianowicie o stosowanie antybiotyków. Toż to nawet studenci z politechniki wiedzą, że jak lekarz zaleci „Duomox”, to zostaje tylko bongo. Warto zadać sobie jednak pytanie, czy faktycznie w czasie antybiotykoterapii skazani jesteśmy na wynalazki typu „Karmi”?

Metabolizm alkoholu

Alkohol bez wątpienia jest substancją dość „reaktywną”, mogącą wchodzić w interakcje z czynnymi substancjami rozmaitych leków. Już sam fakt, iż metabolizm etanolu stanowi dla naszego organizmu spore wyzwanie może potencjalnie rzutować na to, jak nasza wątroba radzi sobie z przyjmowanymi farmaceutykami. W tym miejscu warto zatrzymać się na chwile i rzucić okiem na wewnątrzustrojowe przemiany alkoholu. Otóż związek ten po wchłonięciu z przewodu pokarmowego (warto dodać, że pewna jego ilość wchłania się już przez błony śluzowe) poddawany jest kaskadzie przemian biochemicznych prowadzących do jego neutralizacji, gdyż – cokolwiek by nie mówili jego entuzjaści – sam w sobie traktowany jest w naszym organizmie „trochę” jak trucizna (słowo „trochę” to okolicznościowy eufemizm).

Metabolizm alkoholu zachodzi głównie w wątrobie przy udziale specjalnych enzymów, takich jak m. in. dehydrogenaza alkoholowa i dehydrogenaza aldehydowa. Oba enzymy działają w ścisłej współpracy. Pierwszy z nich przemienia etanol w mocno toksyczny aldehyd octowy, drugi natomiast pozwala neutralizować ten związek do octanu, który w dalszej kolejności ulega utlenieniu do dwutlenku węgla i wody. W ten sposób etanol rozłożony zostaje do dwóch neutralnych metabolitów. Wszystko byłoby w porządku, gdyby w toku tych przemian nie powstawał wysoce reaktywny nadtlenek wodoru. Czynnik ten może brać udział w uszkadzaniu struktury wielu komórek, co też niestety czyni. Ale… Nie tylko etanol jest winny. Sporym obciążeniem dla naszego organizmu jest także… metanol. I nie, nie ma tu pomyłki. Wbrew temu, co można byłoby sądzić, na kontakt z metanolem narażeni są nie tylko entuzjaści Borygo, ale także osoby raczące swoje podniebienie czerwonym winem, kraftowym piwem czy też markową brandy. Pewna część dostarczanych „procentów” pochodzi właśnie z metanolu.

Prawda stara jak penicylina

Mając na uwadze opisane powyżej okoliczności łatwo zrozumieć, że łączenie ze sobą napojów wyskokowych i środków farmaceutycznych samo w sobie jest ryzykowne. Choćby względu na to, iż metabolizm jednych i drugich stanowić może pewne obciążenie dla wątroby, co w razie ich łączenia ma nieść za sobą wiele niepożądanych konsekwencji, z których zniwelowanie skuteczności leczenia jest najbardziej błahą sprawą…. A w grę wchodzą jeszcze inne okoliczności, jak choćby wpływ na żołądek czy jelita. Istnieje spora grupa leków mogących negatywnie wpływać na poszczególne odcinki przewodu pokarmowego. Podobnie sytuacja wygląda z etanolem, który – co prawda – bywa niekiedy przyjmowany „na lepsze trawienie”, ale w istocie rzeczy raczej nie ma walorów prozdrowotnych w tej materii. Duże dawki alkoholu mogą przyczyniać się do uszkodzenia błony śluzowej żołądka i powodować istną degrengoladę w obszarze jelitowego mikrobiomu. Leki z grupy antybiotyków, delikatnie rzecz ujmując, także właściwości probiotycznych nie wykazują. Wniosek zatem nasuwa się sam: alkohol + wspomniane leki = ryzykowne połączenie. Czy jednak, oprócz opisanych powyżej spekulacji, istnieją dowody potwierdzające tego typu przypuszczenia?

Antybiotyko-alkoholowa terapia w badaniach naukowych

Wspomnianą powyżej potencjalną zależnością zainteresowali się w ostatnim czasie naukowcy z Veteran Affairs Western New York Healthcare System. Zespól badaczy kierowany przez dr Mergenhagen postanowił przewertować dostępne bazy danych (PubMed, Medline przez Ovid i Embase) w poszukiwaniu prac naukowych poświęconych interakcjom pomiędzy alkoholem a antybiotykami, wpływem etanolu na efektywność terapii przeciwdrobnoustrojowej oraz na ryzyko wystąpienia skutków ubocznych. Co się okazało? Otóż zdaniem autorów dostępne dane wskazują, iż:

  • doustne antybiotyki, takie jak penicylina, cefdinir, cefpodoksym, fluorokunolony, azytromycyna, tetracykliny, nitrofurantoina, seknidazol, tinidazol i flukonazol mogą być bezpiecznie stosowane przy jednoczesnym spożywaniu alkoholu;
  • niejednoznaczne okazały się wyniki badań dla skutków spożywania napojów wyskokowych przy jednoczesnym przyjmowaniu sulfametoksazolu;
  • leczenie erytromycyną okazało się potencjalnie mniej efektywne przy towarzyszącym mu spożywaniu alkoholu;
  • podobnie sytuacja wyglądała przy  doksycyklinie, choć tutaj mowa jest o chronicznym nadużywaniu alkoholu, a nie jednostkowej konsumpcji;
  • w przypadku terapii oksazolidynonami bezpieczne okazywały się być trunki ubogie w tyraminę, co jest bez wątpienia złą wiadomością dla entuzjastów czerwonego wina borykających się z gruźlicą wielolekooporną… Tutaj należy jednak dodać, że oksazolidynony to w zasadzie nie są antybiotyki, a chemioterapeutyki.

Wnioski

W przeciwieństwie do informacji o wzroście akcyzy, przytoczone powyżej dane uznać należy za zdecydowanie optymistyczne, zwłaszcza w kontekście trwającego przecież karnawału. Autorzy cytowanego przeglądu zdecydowanie podkreślili, iż często sugerowane interakcje alkoholowych napojów i leków przeciwdrobnoustrojowych w zdecydowanej większości wypadków nie są poparte dowodami. Mało tego, badacze skłaniają się ku twierdzeniu, iż w przypadku znacznej części leków tego typu, a zwłaszcza antybiotyków, alkohol nie jest sam w sobie istotnym zagrożeniem. Oczywiście wspomnieć należy, iż – niezależnie od przytoczonych tu informacji i niezależnie od przyjmowanych antybiotyków – beztroska konsumpcja etanolu może być przyczyną wielorakich problemów i to nie tylko tych, związanych ze zdrowiem. Dlatego też mimo wszystko polecany jest umiar i zdrowy rozsądek lub też całkowita abstynencja. Ale na potencjalne zagrożenia warto zawsze patrzeć trzeźwym okiem.

Mergenhagen i wsp. Fact vs. Fiction: The Evidence Behind Alcohol and Antibiotic Interactions, a Review. Antimicrob Agents Chemother. 2019 Dec 23. pii: AAC.02167-19. doi: 10.1128/AAC.02167-19.

 

Zamieszczając komentarz akceptujesz Politykę prywatności strony tadeuszsowinski.pl