Prosty i skuteczny sposób na wzdęcia

Wyobraźmy sobie przewód pokarmowy jako przenośnik taśmowy, na którym umiejscowione są uprzednio spożyte kęsy pokarmu. Taśma ta z określoną prędkością przemierza poszczególne odcinki „Drogi Przeznaczenia”, mijając szereg stanowisk, a przy każdym z nich obecni są wąsko wykwalifikowani specjaliści zbiorczo nazywani enzymami. Na czym polega ich praca? Enzymy zajmują się wyodrębnianiem ściśle określonych elementów i dalej – rozkładaniem ich na cząstki elementarne, które finalnie mogą zostać wchłonięte i wykorzystane przez organizm.

Słabe ogniowo procesów trawiennych

Procesy trawienia i wchłaniania mogą zachodzić z zegarmistrzowską precyzją – o ile zostaną spełnione wszystkie niezbędne warunki. Jeżeli na którymś z etapów dojdzie do zaniedbań, pojawić może się szereg negatywnych skutków, które nierzadko miewają kaskadowy charakter. Jak łatwo się domyślić, jedną z konsekwencji wynikających z niepełnego rozkładu spożytych składników pożywienia będzie upośledzenie ich wchłaniania, co oznacza oczywiście gorsze odżywienie organizmu. Mogą jednak wystąpić jeszcze inne, bardziej uciążliwe skutki, a są nimi rozmaite zaburzenia pracy przewodu pokarmowego – przede wszystkim wzdęcia. Okazuje się, iż najsłabszym ogniwem trawienia jest proces poprzedzający enzymatyczny rozkład dostarczonych składników. Mowa o wstępnej obróbce dostarczanego na przenośnik surowca, która zachodzi w rozdrabniarce zwanej przez nas jamą ustną.

Trawienie pod lupą

Tak jak już zaznaczyłem, fachowcy parający się rozkładaniem wysokocząsteczkowych składników pożywienia na mniejsze komponenty posiadają dość wąskie specjalizacje i w związku z tym mają też ściśle określone zadania, które muszą wykonać – uwaga – w konkretnym przedziale czasu. Przenośnik taśmowy porusza się z ustaloną prędkością, a jego praca nie zostaje wstrzymana tylko z tego powodu, iż któryś z enzymów nie zdążył wykonać swojego zadania na przydzielonym mu odcinku. Efektywność pracy enzymów uzależniona jest tymczasem od tego, czy surowiec, którego przetwarzaniem się zajmują, został uprzednio dostatecznie przygotowany, czyli… rozdrobniony. I teraz najważniejsze: niewłaściwa, a w zasadzie – niestaranna obróbka wstępna pokarmu w jamie ustnej sprawia, iż enzymatyczny rozkład składników pożywienia nie może zostać przeprowadzony w sposób należycie sprawny. Efektem tego jest upośledzenie procesów trawiennych. A co to ma wspólnego z wzdęciami? Sprawa jest banalnie prosta:

  • te składniki pożywienia, które nie zostały rozłożone przez nasze enzymy trawienne, nie ulegają wchłanianiu (wchłanianiu ulegają składniki elementarne, takie jak np. aminokwasy, monosacharydy, kwasy tłuszczowe etc.),
  • składniki, które nie zostały strawione i wchłonięte, schodzą do niższych odcinków przewodu pokarmowego, gdzie… stanowią pożywkę dla określonych drobnoustrojów,
  • drobnoustroje metabolizują niestrawione składniki naszego pożywienia, obficie produkując przy tym… gazy,
  • efekt jest taki, że nie tylko jesteśmy gorzej odżywieni, ale także borykamy się z problemami takimi jak wzdęcia i dyskomfort jelitowy, ale to jeszcze nie koniec.

Sprawa mikrobioty jelitowej

Istnieje jeszcze jeden, potencjalnie negatywny i potencjalnie trwały skutek naszych zaniedbań. Wyobraźmy sobie, że w wyniku pośpiesznego jedzenia i niestarannego przeżuwania pokarmu spożywamy słabo rozdrobnione kawałki mięsa. Część pracy związanej z rozkładem przesadnie dużych kęsów wykonać może oczywiście żołądek produkujący kwas solny, ale życie pisze różne scenariusze i istnieje wiele okoliczności mogących sprawić, iż również na tym etapie rozkład będzie wysoce niedoskonały. W związku z tym na dalszych etapach trawienia, w które zaangażowane są enzymy proteolityczne (trzustkowe i jelitowe), procesy hydrolizy również będą niekompletne. Niestrawione resztki białkowego pokarmu dostaną się zatem do jelita grubego, gdzie stanowić będą pożywkę dla bytujących tam w limitowanych ilościach drobnoustrojów, co spowoduje nie tylko nadmierną produkcję gazów, ale także – uwaga – sprzyjać będzie namnażaniu się tychże mikrobów.

Zanim otworzysz szampana, wznosząc toast za probiotyczne właściwości nie w pełni strawionego mięsa, powinieneś wiedzieć, iż bakterie kwasu mlekowego i bifidobakterie mają zdecydowanie wegańskie upodobania i gardzą nawet argentyńską wołowiną od krów wypasanych tylko prawym bokiem do słońca. W zamian z dostarczonej białkowej przesyłki wybitnie ucieszą się takie bakterie jak: Klebsiella spp., Enterobacter spp., Citrobacter spp., Proteus spp. Serratia spp., Hafnia alvei, Providencia spp., Morganella morganii czy Clostridium spp., przekształcając otrzymane komponenty w amoniak, indol, skatol i szereg innych substancji, które w nadmiarze są toksyczne i uszkadzają komórki nabłonka i wątroby. Prawda, że fajnie?

Wnioski

Żyjemy zazwyczaj w przekonaniu, iż trawienie to całokształt procesów, na przebieg których nie jesteśmy w stanie wpływać inaczej niż poprzez „dokwaszanie” żołądka czy przyjmowanie niektórych ziół i probiotyków. W istocie rzeczy jednak sytuacja wygląda inaczej. Najsłabszym ogniwem trawienia jest w zasadzie proces, na który możemy mieć realny i intencjonalny wpływ poprzez poświęcenie należytej uwagi konsumpcji i przeżuwaniu pokarmu. I nie chodzi o to, by idąc za obiegowym – wziętym z końcowej części przewodu pokarmowego – zaleceniem, przeżuwać każdy kęs po 30 razy, ślęcząc nad byle kanapką niczym trawą wypasany Brangus. Ważne jest, by nie pomijać jednego z najbardziej newralgicznych procesów umożliwiających efektywne trawienie przebiegające bez niepotrzebnych fajerwerków. Może mieć to bowiem nieporównywalnie większą moc oddziaływania niż Espumisan, porobiotykoterapia i dokwaszanie żołądka.

Więcej na temat przyczyn wzdęć i skutecznych sposobów pozwalających na zmniejszenie ich nasilenia omawiam w trakcie webinaru:

Zamieszczając komentarz, akceptujesz Politykę prywatności strony tadeuszsowinski.pl